Rozwijanie kultury braku zgody na marnotrawstwo w firmie

Odpady żywności, mottainai, ekoefektywnosc.pl

♦ wychowanie a marnotrawstwo

♦ pojęcie mottainai w Japonii

♦ nowy bodziec – „troska o środowisko”

 

Niektórzy pracownicy na szkoleniach z Lean, Kaizen ciągle traktują nakłanianie do zaprzestania marnotrawstwa w firmie jako fanaberię. Dlaczego tak trudno zmienić ich zachowanie? Warto sięgnąć do czasów dawnej Japonii i Polski, aby poznać mechanizmy wspierające rozwój kultury, w której obowiązuje niezgoda na marnotrawność. Zderzenie ich z obecnym kultem masowej produkcji i masowej konsumpcji może być bardzo pouczające i skłonić do szukania innych rozwiązań niż czekanie, aż wrócą czasy kryzysów.

Gospodarny z wychowania

Jednym z kluczowych elementów decydujących o powodzeniu inicjatyw ciągłego doskonalenia w firmie i o osiągnięciu realnych korzyści jest poziom umiejętności dostrzegania marnotrawstwa przez pracowników. Bez ich sprzeciwu wobec tolerancji marnotrawstwa (jap. muda), spostrzegawczości i pomysłowość nie byłoby setek pomysłów, których realizacja poprawia konkurencyjność przedsiębiorstwa. Z tego powodu pracownicy, w ramach inicjatyw Kaizen i Lean, oprócz nauki stosowania narzędzi ciągłego doskonalenia ćwiczą się w dostrzeganiu strat. Nie każdy z nich potrzebuje takiego samego treningu. Są wśród nich osoby, które wyróżniają się większą od innych troską o używane maszyny, szacunkiem dla czasu pracy współpracowników, gospodarnym podejściem do przetwarzanych materiałów lub  nawykiem gromadzenia rzeczy, które mogą się kiedyś przydać. Co zastanawiające, takich osób wcale nie jest wiele. Znaczna cześć pracowników nie przejawia takich zachowań w pracy, a gdy pojawia się konieczność zmiany marnotrawnego sposobu działania, to traktują ją jako zamach na swoją wolność. Przyczyn zróżnicowanego podejścia do marnotrawstwa możemy szukać w wartościach, którymi kierują się pracownicy. Wartości te wynikają w dużej mierze z kultury, w której się wychowywali, osobistych doświadczeń i zdarzeń, w których brali udział członkowie ich rodzin. Dlatego każdy pracownik odwołuje się do innych wartości. Warto przyjrzeć się temu zjawisku, żeby lepiej zrozumieć mechanizm tolerowania przez nich marnotrawstwa w miejscu pracy i przeciwdziałać mu. Jak rodzi się brak zgody na marnotrawstwo? Aby odpowiedzieć na to pytanie, przenieśmy się do dawnej Japonii i Polski.

Życie na wyspie

Przez wieki Japończycy żyli oszczędnie, ponieważ ich wyspy są ubogie w surowce naturalne, a tereny nadające się do uprawy i zamieszkania stanowią mniej niż jedną czwartą powierzchni kraju. Przyjęta w okresie Edo (1603-1868) polityka izolacji, która ograniczyła import surowców i towarów, stanowiła dodatkowy impuls do traktowania wszystkiego jako cennego zasobu.  W cenie była gospodarność. W miastach zbierano popiół z pieców kuchennych i ludzkie ekskrementy i wykorzystywano je jako nawóz w rolnictwie, pozostałą po zbiorach słomę ryżową używano do wytwarzania kapeluszy, worków, mat oraz wielu innych przedmiotów użytkowych. W tym okresie nowe produkty były bardzo drogie albo nieodstępne, dlatego używało się ich z troską i wielokrotnie naprawiało. Wielu rzemieślników wyspecjalizowało się w naprawie rzeczy np. ceramicznych naczyń.  Kupcy zaś rozwijali handel, nabywając zepsute przedmioty, organizując ich naprawę i odsprzedając użyteczny przedmiot. Tak kwitł rynek np. bambusowych parasolek. Handlowano również używanym papierem, ubraniami i beczkami. W okresie Edo nie tylko rolnicy, rzemieślnicy i kupcy praktykowali oszczędność. Również należący do klasy rządzącej samuraje cenili tę cnotę. Uwarunkowania środowiskowe i polityczne Japonii spowodowały w tym czasie rozwój samowystarczalnej gospodarki, która opierała się na odnawialnych zasobach naturalnych, takich jak rośliny, i dbała o jak najdłuższe utrzymania przedmiotów w stanie używalności.

Mottainai

W życiu codziennym Japończyków, w warunkach ograniczonego dostępu do materiałów i towarów, szczególnej wagi nabrało pojęcie mottainai. W przybliżeniu można je przetłumaczyć jako „co za strata” albo „nie marnuj”. Słowo to jest wypowiadane jako wyraz żalu, gdy marnowany jest czas, zasoby lub zdolności. Bardzo często, nawet dziś, rodzice pouczają swoje dzieci, mówiąc „mottainai”, żeby przestrzec je przez zmarnowaniem nawet pojedynczego ziarna ryżu, kawałka papieru lub ścinka materiału. Ale mottainai ma o wiele szersze znaczenie. Wiąże się bowiem z buddyzmem i japońskim animizmem, czyli przekonaniem, że przedmioty też mają duszę. Dla Japończyków oznacza to konieczność szanowania dóbr wokół siebie oraz powinność korzystania z nich z poczuciem wdzięczności. Wierzą oni, że wszystko zostało nam jedynie wypożyczone jako święty depozyt, abyśmy zrobili z niego jak najpełniejszy użytek. Marnotrawienie czegokolwiek jest uważane, za coś, co przynosi wstyd, i wiąże się ze świętokradztwem wobec niebios. Wiara Japończyków stanowiła dla nich wskazówkę, jak żyć w warunkach izolacji od reszty świata, gdy trzeba było radzić sobie własnymi środkami ze wszystkimi trudnościami i charakterystycznymi dla tego rejonu klęskami naturalnymi.

Na polskiej wsi

Odwoływanie się do Stwórcy, szacunek dla natury oraz konieczność zapewnienie sobie samowystarczalności to istotne elementy również polskiej wsi na przełomie XIX i XX w. Spożywana żywność produkowana była głównie w obrębie wsi i uzupełniana tym, co  zebrano w lesie, z rzadka złowiono w rzece lub jeziorze albo upolowano. Gospodarstwa były nastawione na samodzielne przetwarzanie żywności, np. przemiał mąki, wyrób kaszy, wytwarzanie białego sera. Mięso i jajka przeznaczone były przede wszystkim na sprzedaż, a odżywiano się głównie produktami roślinnymi. Codzienne posiłki były proste, oszczędne i dość monotonne. Obawa przed nieurodzajem i głodem wytworzyła u mieszkańców wsi sakralny stosunek do pożywienia. Ze szczególnym szacunkiem traktowano chleb, w ten sposób wyrażając swoją wdzięczność za ludzki trud i dary natury. Gdy kawałek chleba spadł na ziemię podnoszono go i całowano przepraszająco. Żywicielką naszych przodków była ziemia, więc traktowali ją jak matkę, której należy się szacunek, bo jest podstawą życia oraz dziełem Bożym. Wierzyli nawet, że ziemia potrafi cierpieć. Wyrażali to w poglądzie, że „ziemi nie wolno bić, bo ziemie rodzi. Ziemia chleb daje”. Polski chłop, tak jak jego japoński odpowiednik, był przekonany o konieczności szanowania przyrody i dbania o nią.

Inne czasy

Pamięć o dawnych czasach i zwyczajach zanikła. W Japonii słowo mottainai zostało uznane za staromodne i zapomniane, a w Polsce chleb jest wyrzucany do śmieci. Żyjemy w globalnej gospodarce, gdzie produkty i towary bez trudu są przemieszczane między kontynentami. Niezbędne do produkcji komponenty sprowadza się z odległych części świata, a krajowe gospodarki nie muszą już być samowystarczalne. Obowiązuje kult masowej produkcji i masowej konsumpcji. Rzeczy, które mają więcej niż dwa lata, uznajemy za stare i je wyrzucamy. Naprawienie urządzeń jest trudne i nieopłacalne. Reklama nauczyła nas, że szczęście daje nam nabywanie nowych rzeczy i ich szybka konsumpcja, zaś oszczędnością jest kupowanie w promocji przedmiotów, których nie potrzebujemy. Politycy temu wtórują, przekonując, że tego właśnie potrzebuje nasza gospodarka. Więc kupujemy.  Z jednej strony obecny model gospodarki wyrwał setki milionów ludzi ze skrajnej biedy, z drugiej zaś spowodował, że uwierzyliśmy, że prawa przyrody nas nie dotyczą i nie musimy już niczego sobie odmawiać.

Gdy patrzymy z tej perspektywy na nieoszczędne zachowanie pracowników naszej firmy, to powinniśmy przyznać, że postępują oni prawidłowo, bo wpisują się w kulturę naszych czasów. Nie ma się więc czemu dziwić, gdy zakaz marnotrawienia przez pracowników jest odbierany jako zamach na ich komfort życia i wywołuje u nich sprzeciw. Oszczędni i gospodarni pracownicy w tym kontekście zdają się być reliktem przeszłości, osobami niedopasowanymi do obecnej kultury konsumpcji, którzy kultywują dawne zwyczaje swoich dziadków żyjących w czasach niedoborów i niezamożności.

Nowa wrażliwość

Niesprzyjające warunki dla rozwijania kultury eliminacji marnotrawstwa w firmie powinny skłonić nas do szukania innych rozwiązań niż czekanie, aż wrócą czasy kryzysów. W Japonii przeprowadzono kampanię medialną, której celem było przypomnienie i spopularyzowanie pojęcia mottainai. Jego znaczeniu nadano nowy, aktualny wymiar. Mottainai zaczęto wiązać z ochroną środowiska i stało się symbolem podejścia 3R: redukuj (reduce), używaj ponownie (reuse), recykling (recycle); do którego dodano czwarte „R”: szacunek (respect). W ten sposób wprowadzono nowy bodziec – troskę o środowisko – aby zachęcić ludzi do stosowania się do znanej od wieków wartości mottainai, „nie marnuj”. Na bazie tego przykładu warto pomyśleć, jak skorzystać z polskich wzorców kulturowych, np. szacunku dla ziemi i chleba oraz oszczędność naszych przodków, i na tam budować firmowe inicjatywy, które przekonają pracowników, że warto być gospodarnym w pracy.

– – –
Autor tekstu: Mirosław Bachorz
Autor zdjęcia: Mirosław Bachorz
[Data publikacji: 10.04.2018]

Mirosław Bachorz, Ekoefektywność

Konsultant ds. ekoefektywności. Zajmuje się zmniejszaniem kosztów działalności przedsiębiorstwa i rozwojem firmy przyjaznej środowisku. Stosuje nowoczesne koncepcje zarządzania (np. Kaizen, Lean, Six Sigma, Green Lean) oraz innowacyjne strategie ochrony środowiska (np. Circular Economy, Cleaner Production, Green Productivity).

Dodaj pierwszy komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie pojawi się na stronie.


*